SPEKTAKL MUZYCZNO-TANECZNY "KTO MA KLUCZ" W GOK ZAWONIA! Zapraszamy!

Logo GOK

WALENTYNKOWY WIECZÓR POEZJI

Miłość - jedno z najpiękniejszych i najpotężniejszych doświadczeń - zarówno szczęśliwa, jak i nieszczęśliwa, od zawsze stanowiła inspirację dla pisarzy, poetów i dramaturgów z różnych części świata. Uczucie to pozostaje wciąż nieuchwytne, a zachowania z nim związane... cóż, niezrozumiałe.

Istnieje miłość romantyczna, namiętna, platoniczna, rodzicielska, "babcina", partnerska, przyjacielska, a także miłość do ojczyzny i miejsca, w którym przyszło nam żyć.

O tym i o wielu innych kwestiach związanych z szeroko pojmowaną miłością, jej obliczami i odcieniami, zależnościami i konsekwencjami rozmawialiśmy wczoraj podczas Walentynkowego Wieczorku Poetyckiego.

Był to czas nostalgii, wzruszeń, wspomnień, powrotu do przeszłości, a także zadumy nad teraźniejszością.

Zastanawialiśmy się, czy św. Walenty patronujący 14-emu lutemu to bardziej patron zakochanych czy też osób szalonych, ile miłość ma wspólnego z szaleństwem, jakie wiersze przeważają - te, o miłości spełnionej czy te o miłości niespełnionej oraz czy więcej jest poświęconych miłości wierszy radosnych niż smutnych. Podjęliśmy też dyskusję o odbiorze i interpretacji wierszy.

Wśród czytanych wierszy pojawiły się te o wdowieństwie, miłości platonicznej, miłości babci do wnuczków, miłości partnerskiej i pierwszej miłości. Były wiersze pisane drzewiej, jak i bardzo współczesne. Były te nagradzane w konkursach literackich, wiersze znanych poetów, jak i tych mniej znanych, amatorskich, pisanych do szuflady.

 

Pozwalamy sobie zamieścić w niniejszym poście dwa wiersze naszych lokalnych poetek, które podczas Wieczoru Poetyckiego były prezentowane:

Agnieszka (Żur) Jaksik

TO NIE JEST KWESTIA CZASU

Nie będzie nieba,

to jedna z rzeczy niemożliwych

jak spódnica mokra od rosy,

zerwana wstążka i błyskawice

zakochani wątpią powiedziała

ale zobacz sam

tylko ci się wydawało

żadna ławka nie czeka na twoje nocne pocałunki

rozstaliśmy się pijani na przystanku

bez śliny i słów

nie lubię być muchą

więc rozplatam pajęczyny z mojej głowy

przezornie omijam kałuże

chowam się pod markizą spożywczego

ty unikasz jak ogień mojego powietrza

dogasasz z ulgą i szczęśliwie

nie ma sensu ci przeszkadzać w pogodzeniu

drogi powoli zarastają

dotykam deszczem ziemi

zbieram połamane piwonie w ogródku babci

Wiersz pochodzi z "Antologii Skoczowskich Poetów"

 

oraz

 

Mirosława Kozłowska ps. Żyżycz-Waga

MALEŃKA MIŁOŚĆ

Na zmartwienia wszelkie

Lekiem jest miłość - nawet niewielka

Może być do słodkiego "słodziaka"

Do miłego dzieciaka, dziewczyny, chłopaka

Do mamy, do taty, do obcego człowieka

Do każdego - kto na nią czeka

Rozsiewaj więc miłość hojnie

A zbierzesz plon podwójnie

I w sercu twym wiosna zakwitnie

Smutek, samotność zniknie

Radość w duszy zatańczy

Więc łap w locie miłość

I pij ją - jak sok z pomarańczy

Czeszów, 14.02.2024 r.

 

Opublikował: Magdalena Musiał
Data publikacji: 19-02-2024 10:54
Icons from IcoFont